Znasz to: uruchomiłeś kampanię sam albo zleciłeś komuś po znajomości, przez 3 miesiące wydałeś 9000 zł, dostałeś 12 zapytań, z których kupiło dwóch — i teraz nie wiesz, czy to problem kampanii, strony, oferty, czy może Google Ads „po prostu nie działa dla Twojej branży". Najczęściej — to mikstura słabego researchu fraz, braku wykluczających, strony, która ładuje się 6 sekund i brak ustawionego mierzenia konwersji. Efekt: Google optymalizuje coś, czego nie widzi, Ty optymalizujesz coś, czego nie rozumiesz, a pieniądze wyparowują.
Google Ads (dawniej AdWords) to system reklamowy Google, w którym płacisz za kliknięcie (CPC) lub konwersję (CPA) — zależnie od modelu kampanii. W przeciwieństwie do SEO, które buduje się miesiącami, kampania Google Ads startuje w ciągu tygodnia i w tym samym dniu zaczyna generować ruch, który możesz zmierzyć z dokładnością do jednego kliknięcia — pod warunkiem, że mierzenie jest ustawione. Większości kont, które przejmujemy, tego brakuje.
Najważniejsze formaty, z którymi pracujemy na co dzień: Search (linki sponsorowane w wynikach Google, najlepsze do intencji komercyjnej), Performance Max (automatyczna kampania wielokanałowa, dobra do e-commerce), Shopping (karty produktowe z ceną, dla sklepów) oraz Display / YouTube (remarketing i budowanie zasięgu). Wybór miksu to pierwsze, co ustalamy — nie ma jednej dobrej recepty, zależy od tego, co sprzedajesz i do kogo.
Kiedy Google Ads się opłaca? Gdy masz jasno zdefiniowaną usługę lub produkt, stronę, która faktycznie konwertuje (nie „wizytówkę internetową"), i budżet minimum 1500–3000 zł/mc na sam ruch — poniżej tej kwoty dane są za słabe, żeby algorytm Google'a się nauczył i zaczął optymalizować kampanię. Jeśli Twój sklep ma 10 wizyt dziennie z organiki — najpierw strona, potem Ads. Tutaj jesteśmy szczerzy: nie weźmiemy kampanii, która z góry wiemy, że Ci nie zwróci.